Miłosierdzie Boże

 Miłosierdzie Boże

 

Błogosławiony ks. Michał Sopoćko, spowiednik i kierownik duchowy św. Faustyny, został niejako nakłoniony przez nią do zainteresowania się Bożym Miłosierdziem, a następnie do szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia. W pewnym momencie uświadomił sobie, że poznanie Boga oraz wielbienie Go w Jego nieskończonym Miłosierdziu jest największym obowiązkiem i głównym celem człowieka, zgodnie ze słowami Jezusa z „Modlitwy Arcykapłańskiej”: A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa (J 17,3). Wyjątkową pomocą w poznawaniu i wielbieniu Bożego Miłosierdzia są wezwania, które św. Faustyna nazwała wywodami miłosierdzia (Dz. 949) i podobne do nich wezwania z „Litanii do Miłosierdzia Bożego” autorstwa bł. ks. Michała Sopoćki. Św. Faustyna zapisała 35 wezwań, a bł. Michał 34, lecz w treści tylko 18 wezwań z Litanii jest jednakowych lub podobnych do wywodów miłosierdzia. Natomiast cechą wspólną jest to, że oboje po każdym wezwaniu wyrażają swoją ufność i do niej zachęcają wszystkich, którzy je czytać będą. Jedno z pierwszych wezwań, którego nie ma u bł. Michała, nawiązuje do słów Jezusa wypowiedzianych do swojej sekretarki i podsumowujących jej refleksję nad tajemnicą Trójcy Świętej. Ona wyraziła to zdaniem: Miłosierdzie Boże, niezgłębione przez żaden umysł ludzki ni anielski, ufam Tobie (Dz. 949). Z jednej strony Jezus mówi o niemożliwości jakiegokolwiek stworzenia zgłębiania tajemnicy miłosierdzia, z drugiej pragnie, by poznawać Boga przez rozważanie przymiotów Jego (Dz. 30). Będąc nauczycielem dobrym (Mk 10, 17), wiele razy mówi św. Faustynie czym jest największy przymiot Boga – Jego miłosierdzie. W swoich wypowiedziach odwołuje się do dobrze znanych, wymownych, klarownych obrazów, aby każdy mógł zrozumieć czym jest miłosierdzie, aby każdy mógł pojąć co to znaczy, że Bóg jest miłosierny i jak bardzo jest miłosierny.

Morze miłosierdzia 

Wiemy, co to jest morze, a tym bardziej ocean. Biblia określa je jako zbiorowisko wód (Rdz 1, 10; Koh 1,7), podkreśla, że to potężne wody (Iz 43, 16). Morze jest wielkie, długie i szerokie (Ps 104,25). Jego cechą charakterystyczną jest bezmiar przestrzeni. Nie można jej ogarnąć wzrokiem. Zarazem jest to przestrzeń opanowana, ujarzmiona, zamknięta (Hi 38,8). Pan gromi morze i On je wysusza (Na 1,4). Morze ma swoje granice po to, by wody z brzegów nie wyszły (Prz 8,29). Morze to również otchłań, która może zakryć góry (Ps 46, 3), to nieprzenikniona głębia (Za 9,4; Mt 18,6; Łk 5,4), to głębina, której Panem jest Bóg (Hi 9,8; Ps 68,23; 135, 6), a która straszna jest dla rozbitka (2 Kor 11,25).  Jezus często używa określenia „morze miłosierdzia Mojego”. Odsłoniłem ci całe morze miłosierdzia, powiedział po to, by św. Faustyna widząc swoją wielką nędzę, tym bardziej zdobywała się na wielką ufność (Dz. 718). Nadto pokora św. Faustyny, jej uniżenie i ufność ściągają na nią i – co jest bardzo ważne – na inne dusze (!) całe morze miłosierdzia Mojego (Dz. 178), a modlitwa duszy pokornej rozbraja zagniewanie Ojca… i ściąga błogosławieństw morze (Dz. 320). W „Konferencji o miłosierdziu” Jezus mówi, że Jego Serce jest miłosierdziem samym i z tego morza miłosierdzia rozlewają się łaski na świat cały. Apostołowie, którzy przez całą noc na Morzu Tyberiadzkim nic nie złowili, na polecenie Jezusa zarzucają sieć w jednym małym miejscu, po prawej stronie łodzi… Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć (J 21,1-6; por. Łk 5, 4-9). Z Serca Jezusa, które jest cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, wielkiego jak morze, rozlewają się łaski nie na garstkę uczniów, lecz na całą ludzkość, na świat cały. Z tej bezdennej głębiny wszyscy otrzymujemy łaskę po łasce. Jezus podkreśla, że wszelka łaska tryska z tego źródła – zbawcza i uświęcająca (Dz. 1777). W innym miejscu stwierdza, że wylewa morze łask na dusze (Dz. 699) i dlatego zachęca, aby wszystkie zbliżyły się do tego morza miłosierdzia z wielką ufnością (Dz. 1520).

 Pouczając św. Faustynę o „Nowennie do miłosierdzia Bożego” Jezus daje jej pilne zadanie do wykonania. Mówi bowiem: W każdym dniu przyprowadzisz… grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia Mojego (Dz. 1209), a następnie wskazuje konkretną grupę dusz kolejnego dnia nowenny: sprowadź Mi ludzkość… i zanurzaj ją w morzu miłosierdzia Mojego (Dz. 1210), sprowadź wszystkie dusze pobożne i wierne, i zanurz je w morzu miłosierdzia Mojego (Dz.1214), sprowadź pogan…, sprowadź dusze heretyków… i zanurz ich w morzu miłosierdzia Mojego (Dz. 1216, 1218). Św. Faustyna ma nie tylko sprowadzić, ale i zanurzyć. Słowniki języka polskiego objaśniają słowo sprowadzić jako sprawienie znalezienia się czegoś lub kogoś we wskazanym miejscu, a słowo zanurzyć jako włożenie czegoś do cieczy, pogrążenie w niej, najczęściej w wodzie. Mówimy o zanurzaniu się w rzece, zanurzaniu po pas, po szyję. Zanurzenie w morzu wskazuje na pogrążenie się w głębię, na całkowite ogarnięcie bezmiarem wód, na wchłonięcie przez morską otchłań, a w konsekwencji na śmiertelną zagładę, na zupełne unicestwienie. Jezus mówi o tych, którzy mieliby dopuścić się zgorszenia, że byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić w głębi morza (Mt 18, 6). W podobny sposób mamy postąpić z naszymi grzechami, słabościami. Całą naszą nędzę mamy zanurzyć w morzu miłosierdzia. To czyniła św. Faustyna przyznając: nicość moja tonie w morzu miłosierdzia Twego (Dz. 505), dusza moja zanurzyła się w całym morzu miłosierdzia Bożego (Dz. 694). Przy tym nic na tym zanurzeniu nie traciła. Wręcz przeciwnie, doznawała siły i mocy wielkiej: im nędzniejsza dusza moja, to czuję, że morze miłosierdzia pochłania mnie i daje siłę i moc wielką (Dz. 225). Pan dał jej poznać całe morze i przepaść niezgłębionego miłosierdzia swego (Dz. 1073). W męce Jezusa widziała całe morze miłosierdzia (Dz. 948). A choć Jezus skonał, to otworzyło się morze miłosierdzia dla świata, dlatego powtarzała: Jezu, ufam Tobie, ufam w morze miłosierdzia Twego (Dz. 247), ufam wbrew wszelkiej nadziei w morze miłosierdzia twego (Dz. 309). Modliła się też, by Jezus zamknął wszystkich w morzu niepojętego miłosierdzia swego (Dz. 845), by morze miłosierdzia ogarnęło biednych grzeszników (Dz. 927). Jezus objawia miłosierdzie, ale św. Faustynie – i nam również – wyznacza szczególną misję: przyprowadzać wskazane przez Niego dusze z różnych grup i zanurzać je w morzu Jego miłosierdzia. Nie jest to misja krótkotrwała, odnosząca się tylko do dziewięciu dni. Grzesznicy istnieją przez cały rok, aż do skończenia świata i nieustannie potrzebują miłosierdzia. Św. Faustyna dobrze to rozumie pisząc: O Boże mój, jestem świadoma posłannictwa swego w Kościele św. Ustawicznym wysiłkiem moim jest wypraszać miłosierdzie dla świata (Dz. 482). Ono będzie nieustanne, tu na ziemi, i w wieczności. Jest o tym głęboko przekonana: Czuję dobrze, że nie kończy się posłannictwo moje ze śmiercią, ale się zacznie (Dz. 281). Widząc jak jej zdrowie niknie i ucieka, jeszcze mocniej podkreśla, że z chwilą śmierci rozpocznie się posłannictwo moje (Dz. 1729). Taka jest nauka Kościoła: Ponieważ mieszkańcy nieba, będąc głębiej zjednoczeni z Chrystusem… nieustannie wstawiają się za nas u Ojca, ofiarując Mu zasługi, które przez jedynego Pośrednika między Bogiem i ludźmi, Jezusa Chrystusa, zdobyli na ziemi… Ich przeto troska braterska wspomaga wydatnie słabość naszą (KKK, 956).